|
W dniu 13 listopada odbył się tradycyjny już turniej rodzinny z wiedzy Polsce . W szranki stanęli uczniowie starszych klas wspierani przez rodziców.Tym zmaganiom przygladali sie nie tylko rodzice , uczniowie i nauczyciele ale także nasz gość- były reprezentant Polski w rugby pan Piotr Muchowski .Poniżej- wywiad przeprowadzony przez ucznia naszej szkoły .
W którym mieście znajduje się pomnik psa Filusia? W co całujemy Dyla Sowizdrzała , obejmując piec w Dworze Artusa w Gdańsku? Gdzie jest kamienica Przybyłów ? W którym roku odegrano pod Monte Cassino Hejnał Mariacki ? Jeśli , drogi czytelniku , myślisz , że nikt nie zna odpowiedzi na takie pytania , to jesteś w błędzie. Nasi uczniowie , z niewielką pomocą rodziców , znakomicie się z nimi uporali. Prawie bezbłędnie. Dopiero ostatnie z 68 pytań zadecydowało o wynikach turnieju , jaki odbył się tradycyjnie w naszej szkole z okazji Święta Niepodległości .Wszyscy uczestnicy wykazali się refleksem i głęboką wiedzą o Polsce. Prowadzący konkurs pan W.Iżycki już zapowiada podniesienie poprzeczki w przyszłym roku.Tego dnia aula szkolna została wspaniale udekorowana przez członków Polskiego Stowarzyszenia Edukacyjnego i Rady Rodziców. Dzięki nim uczestnicy dostali słodkości i pamiątkowe dyplomy.Dziękujemy!
Dziękujemy również fundatorowi nagród - Instytutowi Pamięci Narodowej .
Po turnieju uczeń I klasy LO Igor Szyszka przeprowadził wywiad z naszym gościem - panem Piotrem Muchowskim.Zapis wywiadu prezentujemy poniżej .
I.Sz.Witam wszystkich bardzo serdecznie. Nazywam się Igor Szyszka , jestem uczniem tejszkoły,chodzę do kl.ILO. Chciałbym przedstawić wam kogoś bardzo ciekawego , ale zanim to nastąpi mam pytanie.
Czy wiecie cokolwiek na temat rugby? Na pewno zetknęliście się z tym sportem , chociażby w szkole, gdyż mieszkacie w Irlandii. Rugby jest sportem z góry traktowanym jako bijatyka , bez zasad. Nic bardziej mylnego.Właśnie w tym celu zaprosiłem mojego gościa , który z rugby był związany przez 30 lat ; najpierw jako zawodnik , poźniej jako działacz i trener. Jako zawodnik grał w Budowlanych Lublin , Rudzie Śląskiej oraz w holenderskiej ekipie Amstelveen . Ale do rzeczy. Spotkanie z panem Piotrem Muchowskim nie zostało zaaranżowane przypadkowo właśnie dzisiaj. Wraz z moim ojcem pan Piotr grał wiele lat w tym samym klubie ; mieli zaszczyt , bo chyba mogę tak powiedzieć , występować w reprezentacji naszego kraju .Ta wielka pasja-rugby - połączyła nasze dwie rodziny przyjaźnią. Zresztą wiem , że ten specyficzny sport jednoczy wielu zwolenników , zawodnicy bardzo szanują się nawzajem. Chciałbym , korzystając z okazji , zadać parę pytań na temat reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej .
I.Sz .Każdy ma swoje zdanie na ten temat , ale opinia pana wydaje się najważniejsza. Jak to jest grać z orzełkiem na piersi oraz usłyszeć hymn narodowy? P.M. W rugby w Polsce jest akurat tak , że nie zarabia się dużych pieniędzy za grę , a często się dokłada własne. Swój wolny czas , który można przecież spędzić na różne sposoby , wykorzystuje się na swoją pasję .Największą nagrodą dla każdego rugbisty jest usłyszeć hymn Polski i zagrać z orzełkiem na piersi. W momencie kiedy grany jest hymn , wielu z zawodników, którzy ważą ponad sto kilo , wyglądają niesympatycznie , a nawet strasznie , łamie się głos i pojawiąją się łzy wzruszenia . Wiem , bo stałem w takim kręgu i czułem , że nie tylko dla mnie , ale dla każdego z moich kolegów grany jest hymn . Było to coś wyjątkowego . Rozpierała nas duma , że jesteśmy Polakami i że dla nas grają Mazurka Dąbrowskiego . Nie wiem jak jest teraz , ale kiedyś największą nagrodą za grę w reprezentacji był strój , w którym występowaliśmy.
I.Sz.Czy tylko Polacy grający w rugby podchodzą do tego sportu w sposób tak emocjonalny?
P.M. Trudno uogólniać , ale raczej dla każdego zawodnika grającego w rugby jest to coś niezwykłego . Jeżeli będziecie kiedyś mieli możliwość obejrzenia meczu rugby, nie omińcie nigdy momentu odsłuchania hymnu . Jest to niesamowita chwila i widok ; grupa 20 mężczyzn , sprawiających wrażenie monolitu , a na twarzach rysuje się odwaga , wzruszenie , duma ,nawet łzy. Często operatorzy kamer wyszukują tych zawodników z premedytacją , by pokazać jedynie tych , którzy nie potrafią ukryć swoich emocji. Jest to ogólnie przyjęte wśród rugbystów i prawdziwych sportowców.
I.Sz.Jeżeli Polak wygrywa , to widać na jego twarzy wielkie wzruszenie . Stojąc na najwyższym podium , słyszy hymn narodowy. W meczach międzynarodowych w rugby Mazurek Dąbrowskiego to preludium , od tego się zaczyna. Co się wtedy czuje? Jakie emocje temu towarzyszą? Pewnie można o tym książkę napisać. Proszę o krótki komentarz.
P.M. Jak powiem , że to coś niezwykłego i ważnego w życiu sportowca , a gra z orzełkiem to coś wyjątkowego , to oczywiście pomyślicie - A co on wygaduje , ten hokeista?!- A taka jest prawda ; jeżeli chcesz uprawiać sport , to po to , by być najlepszym i grać w reprezentacji .Na początku – podwórka , klasy, szkoły , a potem miasta i kraju. Wydaje mi się rzeczą normalną , że w momencie , kiedy „dochodzisz“ do tego najwyższego wyróżnienia , którym jest reprezentowanie kraju , masz uczucie , że ci się udało , że się spełniłeś i osiągnąłeś życiowy sukces. Czujesz dumę i spełnienie własnych marzeń , ale również czujesz odpowiedzialność za to, że reprezentujesz Polskę. Dociera do ciebie , że to dla ciebie grają ten hymn.
I.Sz.Wgłębiając się jednak w pana karierę – ile razy występował pan, wliczając oczywiście występy klubowe?
P.M.W rugby grałem nieprzerwanie przez 17 lat. W ciągu całej mojej kariery rozegrałem ponad 300 spotkań , w tym oczywiście spotkania reprezentacyjne , między innymi z ojcem Igora.
I.Sz. Co z kontuzjami ? Rugby to sport kontaktowy , nie ma tinky-winky i miziania , jest wyłącznie ostra gra. Patrząc na twarz mojego ojca , efekty gry są widoczne na pierwszy rzut oka , np. jego ucho , które przyjęło nazwę kalafiora , bo po prostu wygląda jak kalafior . Jak to było u pana z urazami?
P.M.Na szczęście , kontuzje mnie omijały ; oprócz kilku siniaków nic mi się nie działo . Kontuzje w sporcie to rzecz normalna , lecz wbrew pozorom , w rugby nie ma ich tak wiele . Kiedy kilku zawodników upada na ziemię i już wydaje się, że nikt nie wstanie, po chwili wszyscy się podnoszą i biegną dalej. Jest to możliwe dzięki ciężkim przygotowaniom na macie , szczególnie w okresie zimowym .
I.Sz. Rugby, mówi się , to sport dla twardych ludzi. Nie chodzi o budowę ciała , bo spotykani są gracze drobni i filigranowi , jak i atleci. Chodzi tu raczej o charakter człowieka - by nie przejmował się niepowodzeniami i dążył do jedynego celu , którym jest zwycięstwo. Pytanie do pana: Jak rugby wpłynęło na pana charakater ; czy gra w rugby pomagała panu w podejmowaniu życiowych decyzji?
P.M. Tak , to prawda . A czy wpłynęła na mój charakter ? Oczywiście. Rugby nauczyło mnie nie tylko pokory, ale również szacunku dla przeciwnika . Łatwiej jest oceniać ludzi i sytuacje życiowe. Podobnie jak na boisku , trzeba sobie radzić , rozwiązując pewne sytuacje ; rugby jest jak życie, taka gra strategiczna. Trzeba wiedzieć jakie ma się atuty, a jakie słabości. Trzeba robić tak , by zawsze wygrywać . Jak nie siłą , to sposobem. Na zakończenie naszego spotkania chciałbym przypomnieć wam, choć zapewne doskonale o tym wiecie, że przecież wy wszyscy jesteście reprezentantami Polski. Jesteście Polakami , a być Polakiem to brzmi dumnie. Pamiętajcie o tym zawsze i wszędzie, gdziekolwiek na świecie będziecie mieszkać. Reprezentujcie naszą ojczyznę najlepiej jak potraficie. Oczywiście życzę wam samych sukcesów w dążeniu do celu i spełnienia marzeń.
**************
Na zakończenie spotkania pan Muchowski i Igor przeprowadzili krótki konkurs na temat rugby. Zwycięzcy otrzymali piłki do tej gry.Dziękujemy.
|