Warto zajrzeć

cala-Polska-czyta-dzieciom

 

          Rok 2012

Rok Janusza Korczaka

   www.2012korczak.pl

Ogłoszenia

Praca u nas

 

Jeżeli interesuje Cię praca w naszej szkole 

Więcej …
 
Kształcenie na odległość

 Ośrodek Rozwoju  Polskiej  Edukacji za Granicą w Warszawie prowadzi zajęcia w systemie nauczania na odległość. Organizuje także koła zainteresowań i doradztwo dla uczniów i rodziców planujących powrót do Polski.

Więcej …

Z życia szkoły

WIATA MAJ, TRZECI MAJ, WIWAT KONSTYTUCJA

W dniach 5  i 6 maja 2012 roku w  naszej szkole odbyły się uroczystości z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.

Więcej …
 
Integracja przez sport


Sport postrzegany jest we współczesnym świecie jako współzawodnictwo i walka o medale. Warto jednak pamiętać o tym, że od pierwszych igrzysk olimpijskich sport miał także za zadanie łączyć ludzi  i przekraczać granice. Ideę integracji przez sport starają sie czynnie promować uczniowie i nauczyciele z St. Benildus College, szkoły, która jest także siedzibą Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Ambasadzie RP w Dublinie.Czytaj więcej >>>>>>

 
Kochamy Cię , Polsko!

 Kto potrafi z głowy , szybko , przeliterować wyraz spadochroniarz? Ile sylab jest w wyrazie  Polska ? Jak miała na imię córka rybaka ?.( Powiemy , że na pewno nie  Ilona ). A może ktoś zna imiona braci z legendy  „ Bratki ” ? Na te i inne pytania musieli odpowiedzieć  uczestnicy konkursu , który odbył się w  Szkolnym Punkcie Konsultacyjnym przy Ambasadzie RP w  Dublinie  w ramach obchodów Święta Konstytucji  3 Maja  i  Dnia Flagi .

Więcej …
 
A wszystko to...

W dniach 18-19.02.2012  r.odbyła się wystawa prac uczniów , którzy wzięli udział w konkursie "A wszystko to, bo kocham".

Więcej …
 
Wyniki konkursu recytatorskiego

Wyniki konkursu recytatorskiego   „Miłość niejedno ma imię”

Więcej …
Wycieczka do Polski 2010

Uczniowie i nauczyciele składają serdeczne podziękowania wszystkim rodzicom, dzięki którym mogliśmy pojechać na wspaniałą wycieczkę. Szczególne podziękowania kierujemy do pani Katarzyny Kozakiewicz i pana Janusza Mężyńskiego, którzy przez te wszystkie dni pomagali nam opiekować się dziećmi. Dziękujemy także panu Arturowi Laneckiemu, który pomógł nam w załatwieniu wszelkich formalności związanych z zakupem biletów i ubezpieczenia oraz pani Ewie Cyfert za zorganizowanie spotkania z poetką. Dziękujemy naszej pani kierownik Marioli Iżyckiej, która zgodziła się na ten wyjazd  i czuwała nad nami z daleka oraz Konsulatowi Polskiemu w Dublinie, który umożliwił nam powrót .

Iwona Siniarska, Joanna Marczak

  

27 kwietnia – Dzień pierwszy - Warszawa

W dniu 27 kwietnia we wczesnych godzinach rannych uczniowie naszej szkoły wraz ze swoimi rodzicami stawili się na dublińskim lotnisku, aby wyruszyć w podróż życia ( oczywiście rodzice byli potrzebni tylko po to, aby było komu dać buziaka na pożegnanie i zainkasować „drobne” kieszonkowe )

Nastąpiło uroczyste odczytanie listy obecności, paszporty w rękę ( kto jeszcze w całym zamieszaniu ten paszport miał) i szturm na bramki. Celnik pytał, ilu nas jest ? Otrzymał rezolutną odpowiedź, że 34 normalne dzieci i 4 mniej normalnych opiekunów, którzy zdecydowali się to stadko przepchnąć do samolotu. Pan  był zdziwiony i stwierdził, że robimy zamieszanie godne  300 osób. Cóż, nie mieli wyjścia, zaczęła się odprawa. Dzielnie dobrnęliśmy do końca. Wszyscy odetchnęli z ulgą, najbardziej nauczycielki, że jeszcze nikogo nie zgubiły, ale już po kilku minutach okazało się, że został zgubiony jeden bilet, ale cóż tam jeden marny bilet, jak i tak wykupiliśmy ¼ samolotu.

W samolocie stewardessy biegały w obłąkaniu, żeby nas wszystkich jakoś upchnąć, bo oczywiście to „jakoś „ stało się tutaj najważniejsze, gdyż Kasia chciała siedzieć z Asią, a Jasiu koniecznie z Krzysiem. Wreszcie doszliśmy do porozumienia i start!

 Witaj Warszawo! Na warszawskim lotnisku znowu liczenie, panie nie mogą wyjść z podziwu, bo dalej jest nas 34, ale zaraz ciśnienie im wzrosło, bo okazało się, że zaginęły 4 walizki. Hura, walizki się odnalazły, ale my zgubiliśmy na nie kwity. Po przetrzaśnięciu wszystkiego kwity zostały odnalezione. Panie odetchnęły. Warszawa stała przed nami otworem. Zajechał po nas piękny autokar firmy Albatur i powitała nas nasza pani pilot Ania.

Pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego przy Belwederze ( wprawdzie Piłsudskiego nie widać, ale był tam na pewno )

1

A jest i Piłsudski

2

Chopin nie był zdziwiony.

3

Grób Nieznanego Żołnierza.

4

Trochę zimno w tej Warszawie.

5

Po spacerze w warszawskich Łazienkach i obejrzeniu zmiany warty honorowej przy Grobie Nieznanego Żołnierza, wybraliśmy się na spacer Krakowskim Przedmieściem.

 

Dobre są lody w Warszawie.

6

Gdzie ta kasa ?

7

Pani pilot dzielnie prowadzi naszą przemiłą grupę.

8

 

Wreszcie dotarliśmy pod Kolumnę Zygmunta.  Trochę byliśmy padnięci, ale do zdjęcia pozowaliśmy zadowoleni.

 

Jesteśmy tutaj królu Zygmuncie !!!

9

  

  

28 kwietnia – Dzień drugi – Warszawa – Malbork

Po noclegu w hotelu Aramis (małe straty - tylko Sarah nie ma kurtki )dalej szturmujemy Warszawę. Rano wybraliśmy się na Starówkę, a tam obowiązkowo trzeba obejść pięć razy dzwon, aby spełniły się marzenia. Wszyscy grzecznie maszerowali.

Czyż nam mogą nie spełnić się marzenia ?

10

  

Ciekawe o czym marzy pani Asia ?

11 

Na wałach - Kwiaty we włosach potargał wiatr.

12  

Ciemne okulary :) Fiu fiu ...

13  

W pewnym momencie padło kulminacyjne pytanie : Kiedy pamiątki ? Stragany muszą przecież zostać przerzedzone, ale pani pilot stwierdziła, że czeka na nas zamek, w którym byliśmy umówieni na lekcje „ Z wizytą u króla”

  

Zamek Królewski w Warszawie.

14  

Może nas wpuszczą ? Ciekawe, czy król ma selekcjonerów ?

15  

Udało się, zamek zdobyty.

16  

Wrócimy tu jeszcze Syrenko.

17  

Po południu zapakowaliśmy się do naszego autokaru i pan Lesio wyruszył z naszą bandą zdobywać Malbork. Późnym wieczorem ( największa atrakcja, bo ciemno) na zamku przywitał nas mnich. Obejrzeliśmy tam przepiękny spektakl "Światło i dźwięk". Za  pomocą świateł i muzyki została przedstawiona historia zamku w Malborku od początku jego istnienia, aż do czasów współczesnych.

 

Wcale się nie boimy.

18  

A może jednak trochę.

19  

 

29 kwietnia – Dzień trzeci – Malbork – Toruń – Kroczyce

  

Po wykwaterowaniu z hotelu Dedal ( tutaj straty tylko po stronie hotelu – Anastazja spakowała klucz do pokoju do swojej walizki ) znowu pojechaliśmy do zamku ( bo wieczorem wiadomo – nic nie widać). Tam panie zorganizowały dla nas bieg rycerski. Zostaliśmy podzieleni na 5 -osobowe grupy, dostaliśmy zadania i na zamek wyruszyliśmy sami. Z zadaniami jakoś nam poszło, choć nie zawsze dotarliśmy tam  , gdzie było napisane na planie. Ula weszła do jakiejś piwnicy, ale chyba nie znalazła tam niczego ciekawego, bo zaraz się wyłoniła ku uciesze pani przewodnik. 

  

Przygotowujemy się do biegu rycerskiego.

20

Kolejna grupa wyrusza na start.

21  

Ale zabawa !

22  

Malborczykanka ? Malboranka ? Malbrorykanka ? Aaa , nieważne - lubimy Malbork !

23  

Z Malborka nasz piękny autokar popędził do Torunia. Odwiedziliśmy miasto Mikołaja Kopernika. Najbardziej zainteresowały nas toruńskie pierniki. Każdy z nas zakupił sporą ilość tych słodkości. Nasz pan kierowca trochę martwił się, w jakim stanie może być jego autokar, kiedy zjemy te wszystkie lukrem polane pierniczki. W Toruniu pani pilot Ania pokazała nam dziwną krzywą wieżę. Toruń to piękne miasto, a Starówka położona jest tuż nad brzegiem Wisły.

Pod domem Mikołaja Kopernika.

24  

Po dwóch nieprzespanych nocach nasz pan doktor musi się wesprzeć, a to dopiero początek :) !!!

25  

Nauczyciele za dnia - NINJA w nocy :)

26  

Z Torunia wyruszyliśmy w najdłuższą trasę na całej wycieczce. Mieliśmy dotrzeć do Kroczyc – miejscowości na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, gdzie mieliśmy zakotwiczyć na pięć dni. Pan Leszek rozgrzał motor i w drogę. Do hotelu dotarliśmy po północy. Zakwaterowanie poszło paniom bardzo sprawnie, bo po dwóch noclegach wiadomo już było ,kto z kim i gdzie.

  

30 kwietnia – Dzień czwarty - Myszków

  

Po pysznym śniadaniu (naleśniki na życzenie) odwiedziliśmy szkołę, w której pracowała kiedyś pani Iwona. Koledzy i koleżanki zabrali nas na jedną lekcją, a potem obejrzeliśmy piękną akademię z okazji Konstytucji 3 Maja. Był sztandar i polonez i piosenka dla nas o ojczyźnie i koledze daleko w przestworzach. Było pięknie ,tylko panie płakały i to nie tylko nasze.  Pani dyrektor Daniela Kopeć zaprasza nas znowu i mamy nadzieję jeszcze się spotkać.

  

Lekcja historii u pani Anity Fajt.

27  

Akademia była cudowna (Od lewej: Pani dyrektor Daniela Kopeć, pani Asia Marczak, pani Kasia Kozakiewicz, ksiądz Proboszcz Jan Batorski, pan Janusz Mężyński, pani Iwona Siniarska, pani zastępca dyrektora Elżbieta Oleksiak ). Wzruszenie było ogromne.

28  

Ola Mężyńska w solówce tańca irlandzkiego. 

29  

Podziękowania dla Oli za piękny występ. Troszkę była zdenerwowana, ale po brawach emocje opadły.

30  

Nasze dziewczynki przygotowały także taniec w grupie.

31  

Po południu zostaliśmy zaproszeni przez zespół folklorystyczny Jurajskie Igraszki. Choreograf tego zespołu- pani Kasia Miklas- przygotowała dla nas piękny koncert. Mogliśmy podziwiać poloneza i ognistego krakowiaka i nie wiadomo jak to się stało, ale sami znaleźliśmy się na scenie. Krok poloneza wcale nie jest taki prosty.

  

Z tak wystrojonymi jeszcze nie tańczyliśmy.

32  

Wreszcie potulni.

33  

Chłopoki tańcują.

34  

Jak szlachta to my jeszcze nie wyglądamy.

 35 

Poloneza czas zacząć !!! Tylko nie ma z kim.

36  

Są i panowie szlachta.

37  

Troszeczkę za duże.

38  

Dziewczyny górą!

39  

Brakuje tylko Wołodyjowskiego.

40  

Przez kilka chwil mogliśmy się poczuć jak prawdziwi tancerze. Może kiedyś uda nam się zatańczyć na scenie. W MDK w Myszkowie dzieci i młodzież z zespołu przyjęli nas bardzo serdecznie. Zorganizowali także dla nas poczęstunek. Podarowaliśmy im drobne upominki z Irlandii. Po zakończeniu spotkania zeszliśmy na salę widowiskową, gdzie obejrzeliśmy spektakl teatralny pt. "Katyń". Widowisko to zrobiło na nas ogromne wrażenie. 

 

Po powrocie do hotelu "Magda" kolejna niespodzianka - pieczonki. Wtedy nie bardzo, ale teraz wiemy już , co to takiego.

 

Super jedzonko !

41 

Pychota.

42 

 

 

1 maja – dzień piąty – odpoczynek

Wreszcie mogliśmy się wyspać. Śniadanko czekało na nas do południa, a potem tylko zabawa i leniuchowanie.

 

Hulaj dusza, piekła nie ma !

43 

Białogłowy :)

44_1 

Wybuduję kiedyś taki dom.

45 

Światowa Klasa Podwórkowa

46 

Panienka z okienka.

47 

Suszymy ręczniki.

48 

Nasza rezydencja.

49 

Dziękujemy pani Ani i Leszkowi Bryłom - właścicielom firmy Albatur, którzy zorganizowali dla nas tą wycieczkę. Do zobaczenia za rok  ;D

50 

Czy ktoś tu wygląda na zmęczonego ?

51 

Zaczynamy pieczenie kiełbasek.

52 

Uwaga , moja się pali !!!

53 

Proszę Pań, bo zostaną węgielki.

54 

2 maja- dzień szósty- Wieliczka- Kraków

 

Po całym dniu odpoczynku, pełni energii i świeżych pomysłów wyruszamy do Wieliczki i Krakowa. Nic nie jest w stanie popsuć nam złego humoru, nawet padający deszcz. Na szczęście w Wieliczce chronimy się pod ziemią.

 

W kaplicy Św. Kingi.

55 

Św. Kinga przyjmuje swój pierścień w bryle soli.

56 

To już chyba wolimy się uczyć.

57 

Windą do nieba, a póki co - na powierzchnię.

58 

Z Wieliczki mkniemy do grodu Kraka. Tutaj na krakowskim rynku zaczynamy zwiedzanie od Kościoła Mariackiego. Ludzi tłumy, bo to przecież majowy weekend. Panie liczą co chwilę, ale nasza drużyna trzyma się dzielnie, nikt nie zdezerterował. Po zwiedzeniu Kościoła Mariackiego malowniczymi uliczkami Starego Miasta przeszliśmy na Wawel. Pani przewodnik pokazała nam Katedrę Wawelską, a potem dziedziniec zamku królewskiego i właśnie tam zmęczenie dało nam się we znaki, bo wszyscy zgodnie odmówili już wyprawy do groty smoka.

 

Z Sukiennicami w tle.

59 

Cóż zrobić, pani kazała słuchać przewodników.

60 

Dziedziniec wawelski to jednak nie najlepsze miejsce na odpoczynek.

61 

Chyba nie boją się panie smoczka :) ?

62 

Jedna z naszych koleżanek stwierdziła, że Kraków to bardzo romantyczne miasto. I co? I znowu  obiecaliśmy sobie, że jeszcze tu wrócimy. Jeszcze nie wszystkie gołębie zdążyliśmy wypłoszyć.

 

3 maja- dzień siódmy- Myszków- Częstochowa

 

To wyjątkowy dzień na trasie naszej wycieczki, gdyż ubrani w nasze piękne mundurki wzięliśmy udział w uroczystej mszy świętej w intencji naszej Ojczyzny. Złożyliśmy także kwiaty pod Pomnikiem Ofiar Katynia i Walczących za Ziemię Myszkowską. Ksiądz proboszcz Jan Batorski powiedział na zakończenie mszy: "Szczególnie pozdrawiam dzisiaj dzieci z Irlandii, które przybyły do nas wraz z opiekunami i wspólnie z nami modliły sie o szczęście naszej ojczyzny. Dziękuję Wam za to. Wiem, że musicie mieszkać teraz z dala od ojczyzny, ale zabierzcie kawałek tej Polski z sobą. Powiedzcie wszystkim, że my tu jesteśmy, czekamy i modlimy się za Was."

 

Najmłodsi patrioci.

63 

Pierwszy raz na uroczystościach z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

64 

My także złożyliśmy kwiaty.

65 

Pożegnanie z księdzem proboszczem, który wiedział z kim pogadać, aby cały nasz wyjazd był szczęśliwy.

66 

Cały dzień był wyjątkowy. Po zakończeniu uroczystości w Myszkowie pojechaliśmy do Częstochowy. Tam kolejna niespodzianka- w jednej z restauracji czekała na nas pani Anna Elżbieta Zalewska   - poetka i Prezes Wielkopolskiego Oddziału Związku Literatów Polskich w Poznaniu. Spotkanie zorganizowała dla nas jedna z naszych mam, pani Ewa Cyfert. Pani Anna przejechała ponad trzysta kilometrów, aby spotkać się z nami. Wysłuchaliśmy wielu pięknych wierszy i dowiedzieliśmy się jak ... zostać poetą.

 

Wiersze czytane przez samego autora  nabierają zupełnie innego znaczenia.

67 

Po minach widać jak bardzo się podobało.

68 

Dziękujemy , pani Anno.

69 

Po tym spotkaniu pojechaliśmy odwiedzić najważniejsze polskie sanktuarium- Jasną Górę. Pokłoniliśmy się przed obrazem Pani Jasnogórskiej, a potem obeszliśmy cały klasztor. Pani opowiedziała nam o bohaterskiej obronie Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego. Widzieliśmy także miejsce , w którym zawsze na wałach odprawiał mszę Jan Paweł II.

 

Z tego miejsca w Jasnogórskim Klasztorze pozdrawiał wiernych Jan Paweł II. 

70 

Wygląda jakby nam błogosławił.

71 

Po powrocie do hotelu zaczęło się pakowanie, bo niestety to już ostatni dzień. Opiekunowie za punkt honoru przyjęli sobie, iż w tę noc zaśniemy trochę wcześniej, czyli około 24.00 Normalnie ta sztuka  im się nie udawała, ale w tą ostatnią noc postanowiliśmy oszczędzić ich nerwy. Pan Janusz maszerował po korytarzu przez dwie godziny i zadziałało. Zostaliśmy pokonani, tak naprawdę bez większych protestów, mieliśmy bowiem tylko kilka godzin snu. Nauczyciele zapowiedzieli pobudkę na 3.00, gdyż o 4.00 mieliśmy wyjechać do Warszawy. No właśnie, mieliśmy.

 

Rano okazało się że w nocy zamknięto lotnisko i nie lecimy. Panie bały się, że może zaczniemy ryczeć, a my owszem ryczeliśmy, ale były to okrzyki zadowolenia. Około 10.00 wyjechaliśmy jednak do Warszawy, bo opiekunowie mieli nadzieję, że szybko przebukujemy bilety i polecimy następnego dnia. Po przejechaniu połowy drogi zadzwonił do nas pan Artur Lanecki (to rodzic, który pomagał nam kupić bilety  i ubezpieczenie) i powiedział, że owszem Aerlingus może przebukować nam bilety, ale na piętnastego maja. Tego już dla naszych opiekunów było za wiele. No bo owszem , można z taką bandą wytrzymać kilka dni, ale trzy tygodnie to już przesada. Zapadła decyzja, że wracamy do hotelu w Kroczycach. Najbardziej zdezorientowany był nasz kierowca- pan Henio. Pani go pocieszyła, że taka grupa na pewno nie trafi mu  się do emerytury. Zarządzono odwrót. Po trzech godzinach jazdy (nikt w autokarze nie zorientował się, że jedziemy w przeciwnym kierunku), nasz błękitny pojazd z napisem Albatur zatrzymał się przed hotelem MAGDA. Trzeba było widzieć nasze miny, bo przecież byliśmy przekonani, że jedziemy do Warszawy, ale z okrzykiem radości wysypaliśmy się z autokaru. Właścicielka hotelu z uśmiechem stwierdziła, że dawno się nie widzieliśmy, po czym dała nam klucze do naszych pokoi. Pokoje wyglądały trochę dziwnie, jakby nie nasze, ale pani powiedziała, że po prostu zostały posprzątane. Następne dwa dni słyszeliśmy komendy: lecimy z Krakowa, bilety przebukowane. Ale już po kilku godzinach: nie lecimy, loty odwołane. Może gdzieś tam ktoś się martwił, a my w doskonałym humorze zwiedzaliśmy piękną okolicę.

 

Ten las ma naprawdę  zapach lasu :)

72 

Zawsze i wszędzie, Sandra uśmiechać się będzie.

73 

Spacerek fajna rzecz, ale zaczynamy już myśleć  ,co dobrego będzie na obiad.

74 

Lody 5 złotych, Cola 7 złotych, Smoki i inne dziady 20 złotych, uczucie po słowach pani : Zostajemy w Kroczycach - BEZCENNE !

75 

Nasza zgraja potrafiła się też zdyscyplinować.

76 

Jedyny mankament zamieszania z tymi samolotami  był taki, że zostały wyczerpane zapasy naszych czystych ubrań. Nam to specjalnie nie przeszkadzało, ale panie powiedziały, że wyglądamy wszyscy, oczywiście łącznie z nimi ,jakbyśmy zaraz mieli zacząć żebrać. Myśleliśmy, że to tylko takie straszenie,a tu nie ! Padło hasło : pierzemy ! Panie zebrały nasze brudne rzeczy, a trochę tego było. I zaczęło się wielkie pranie. Cztery pralki poszły w ruch. Nie wiem, jak można wyprać ponad sto par skarpetek, a potem złożyć je do pary a jeszcze rozpoznać czyje są czyje. Dużych strat nie było. Właściciela nie znalazło tylko 5 par.

 

Pogromcy brudnych skarpetek.

77 

Kolekcjonerka.

78 

W końcu przyszedł kres naszej wędrówki. Pani kierownik Mariola Iżycka wzięła sprawy w swoje ręce i narobiła larum na cały Dublin.Poprosiła Ambasadę I Konsulat o pomoc , żeby ściągnąć swoje marnotrawne dzieci do szkoły, bo widmo tego, że spóźnimy się nawet na zakończenie roku, było nie do przyjęcia. Dzięki naszym dyplomatom zapakowano nas w końcu 6 maja do samolotu i ... żegnaj Polsko. Do zobaczenia za rok.

 

Kraków, walizki i my.

79 

VIP-y.

80

 

 

dziekujemy

 

 

Przyjaciele szkoły

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Copyright © 2005 - 2011 - Szkolny Punkt Konsultacyjny przy Ambasadzie RP w Dublinie. Realizacja: Projektowanie stron internetowych Design STUDIO